Lód, mróz i kosmos utopiony w kałuży

Lód - zbliżenie kałuży
 Lód – zbliżenie kałuży

 

 

Lód potrafi tworzyć fascynujące kompozycje – naturze wystarczy minusowa temperatura, woda i nieco czasu aby zadziwić.

Rankiem, po mroźniejszych nocach zamarznięte kałuże w zbliżeniu przypominają obrazy trójwymiarowych kosmicznych przestrzeni – zamrożone banieczki powietrza kojarzą się z nieznanymi planetami zawieszonymi w przestrzeni kałuży.

Albo też wyglądają jak struktury komórkowe – wodniczki, mitochondria oglądane pod mikroskopem.

 

 

 

Intrygujące są również w zbliżeniu struktury lodu – inaczej wygląda lód odwilżowy, zamarzający i rozmarzający wielokrotnie – taki jest zbudowany z łatwo pękających kryształków wielościanów które potrafią pięknie się mienić i odbijać promienie słońca. Inaczej wygląda  monolityczny,  zamarzający właśnie w sopel – jednolity i bez struktury.

 

Lód

 

Zdarza się, że gdy schylony z aparatem tkwię przy zamarzniętej kałuży to jakiś przechodzień zapyta co takiego ciekawego tam widzę – ? Nie sądzę, aby mógł zrozumieć czym mi się jawi obraz oglądany w zbliżeniu soczewek obiektywu. Mogę jedynie wzruszyć ramionami – bo i co tu odpowiedzieć (?) – że widzę kosmos ?

 

 

Spoglądając na zamrożone scenki wydaje się, że oto mróz i lód są pierwszą naturalną emulsją do utrwalania, chwytania
czasu. A przewagę mają te obrazy taką, że są trójwymiarowe, a słabą stroną jest ich efemeryczność.

 

Lód znajdziemy oczywiście nie tylko w zamarzniętych kałużach – lodowe polewy, sople, zamarznięte krople i fantazyjne formy  po marznącym deszczu i lodowej burzy – to wszystko może się okazać ciekawym tematem uzasadniającym naciśnięcie palca by utrwalić te jakże przecież szybko przemijające obrazy natury.

Zdarza się, że lodowe formy często przypominają nowoczesne rzeźby – energia wiatru zastyga jak na zdjęciu powyżej w kryształowy sztandarowy kształt.

 

© Jeśli prezentowane fotografie chcą Państwo wykorzystać proszę o kontakt. Zdjęcia chronione są prawem autorskim.

 

Starsze, ciekawe fotografie zamrożonej wody można zobaczyć tu: Lód rozgrzewa wyobraźnię

 

Podziel się :

Wawrzynek wilczełyko – słodki zapach przedwiośnia

Wawrzynek wilczełykoW drugiej połowie lutego lub w początku marca, gdy przedwiośnie coraz odważniej zaczyna podtapiać zimowe zaspy na obrzeżach lasów i na wilgotnych polanach zobaczyć możemy kwitnącego wawrzynka. W powszechnie panującej jeszcze w tym czasie przyrodniczej szarzyźnie czy nawet śnieżnej bieli widok jaskrawych kwiatów tego krzewu wydaje się zjawiskowy. Bywa czasem – co jest jeszcze większym zaskoczeniem – że, nim ujrzymy kwiaty to je poczujemy – gdyż wydzielają silną, kwiatową woń o hiacyntowej nucie.

Wawrzynka spotkamy w miejscach podmokłych, lubi on zasadowe podłoże – w Sudetach niemal pewnym miejscem gdzie go spotkamy są okolice starych wapienników i dawne kamieniołomy wapienia. Ale też może występować na glebach kwaśnych – zarówno na pogórzu jak też wysoko po piętro kosodrzewiny. Ładne, lancetowate liście rozwijają się na krzewie dopiero pod koniec kwitnienia.

 

Wawrzynek wilczełyko
 Wawrzynek wilczełyko w Rudawach Janowickich

Wawrzynek wilczełyko (Daphne mezereum) jest rośliną o właściwościach trujących – wystarczy sok ze złamanej gałązki aby skórę np. dłoni doprowadzić do podrażnień, poparzeń a nawet w efekcie do miejscowej martwicy , Wszystkie części rośliny – a najbardziej właśnie łyko są dla ssaków toksyczne. Nazwa „wilczełyko” wywodzi się najprawdopodobniej z zamierzchłych czasów kiedy to tą część wawrzynka stosowano jako trutkę w walce pasterzy z wilkami. Określenie ludowe „wilcze” oznaczało także w powszechnym rozumieniu zabójcze, trujące ( przykładem może być wilcza jagoda). Czerwone owoce wawrzynka są podobnie jak jego kwiaty urodziwe – i niestety trujące – dawką śmiertelną dla człowieka jest ok 10 jagód. Jagody te są jednak chętnie zjadane przez ptaki nie szkodząc im.

Wawrzynek wilczełyko w Dolinie Łomniczki, Karkonosze
 Wawrzynek wilczełyko w Dolinie Łomniczki, Karkonosze

 

 

Mimo trujących właściwości Wawrzynek wilczełyko podobnie jak i inne rodzime rośliny był od dawna stosowany w ludowej medycynie. Preparaty zawierające odwar kory w odpowiednio małych dawkach, najczęściej w formie maści stosowano jako lek na choroby weneryczne, łuszczycę czy reumatyzm.

Wawrzynek - Rudawy Janowickie
 Wawrzynek – Rudawy Janowickie

Górska nimfa

Pierwszy wyraz nazwy łacińskiej Daphne pochodzić ma od greckiego mitu – otóż Daphne – górska nimfa zdesperowana uporczywymi zalotami Apolla uprosiła Matkę Ziemię by ta zamieniła ją słodko wiosną pachnący krzew – lecz trujący dla tych, którzy zechcą mieć z nim bliższy kontakt.

Wawrzynek wilczełyko w Rudawach Janowickich
 Wawrzynek wilczełyko w Rudawach Janowickich

 

© Jeśli prezentowane fotografie chcą Państwo wykorzystać proszę o kontakt. Zdjęcia chronione są prawem autorskim.

Podziel się :

Radziwiłłówka w Ciszycy. Miłość i polityka


Radziwiłłówka w Ciszycy (Kowary)

 

Na szczycie zalesionego wzgórza u stóp Karkonoszy, tuż obok Kowar możemy ujrzeć malownicze mury niewielkiej, zniszczonej mocno przez czas i ludzi budowli. Tutaj, w ruinach zarastającego lasem myśliwskiego zameczku ptasie śpiewy jakoby wciąż powtarzają miłosne zaklęcia księżniczki Elizy i następcy pruskiego tronu Wilhelma.

To między innymi w tym miejscu rozkwitał romans córki namiestnika Wielkiego Księstwa Poznańskiego księcia Radziwiłła i syna króla Prus. Kochający się młodzi utytułowani arystokraci nawet już byli zaręczeni, lecz na ślub ostatecznie nie zgodził się ojciec Wilhelma król Prus Fryderyk Wilhelm III . Przeszkodą była jakoby zasada równego urodzenia ( żoną przyszłego króla miała być córka innego monarchy nie zaś jedynie księcia …) Romans trwał blisko dekadę a kochankowie ostatni raz spotkali się w Ciszycy latem 1828 roku. Nieszczęśliwa Eliza zmarła kilka lat później na suchoty a Wilhelm poślubił niemiecką księżniczkę, został też królem Prus – a znacznie później zapisał się w historii jako pierwszy cesarz Niemiec. O miłości do „Anioła z Ciszycy” nigdy jednak nie zapomniał – gdy zmarł wiele lat po śmierci Elizy, pod jego cesarską poduszką znaleziono miniaturowy wizerunek dawnej ukochanej.

Zameczek myśliwski na Radziwiłłówce był częścią romantycznego założenia parkowego należącego do pałacu Ciszyca – posiadłość była między innymi własnością pruskiego namiestnika Śląska von Hoyma a w latach dwudziestych dziewiętnastego wieku nieruchomość zakupił  namiestnik Wielkiego Księstwa Poznańskiego Antoni Radziwiłł. Na wzgórzu oprócz ruin znajdziemy malownicze skałki, które niestety są mocno zarośnięte drzewami i nie można z nich docenić wcześniejszych walorów widokowych tego miejsca. Dawna, ledwie widoczna ścieżka zaprowadzi nas także do romantycznej „groty medytacyjnej”. Sam pałac, choć przetrwał zawieruchy dziejowe to w obecnym stanie nie może zachwycać – jedynie widok od strony stawu podpowiada wyobraźni dawny kształt i proporcje tej budowli.

Pałac w Ciszycy
 Pałac w Ciszycy

 

Najprawdopodobniej w ciszyckim pałacu rozbrzmiewała muzyka naszego genialnego kompozytora – w drodze do Francji w zaprzyjaźnionym domu Radziwiłłów zatrzymał się Fryderyk Chopin.

 

Polityka złowieszczo wkracza do miłosnej historii po raz drugi

W 1938 roku filmowcy niemieccy nakręcili fabularny film Legenda miłosna w gwiazdorskiej obsadzie oparty na historii romantycznej, nieszczęśliwej miłości Elizy i Wilhelma – większą część zdjęć wykonano właśnie w Ciszycy. Niestety, polityka znów przeszkodziła kochankom – film został zablokowany przez hitlerowską cenzurę – był rok 1939… Jego premiera miała miejsce dopiero w roku 1950. Zobacz fragmenty „Liebeslegend”

Radziwiłłówka to miejsce ciekawe i malownicze – rzadko odwiedzane a choćby przez swą barwną historię intrygujące. Położenie tego miejsca znajdziesz na mapce poniżej fotografii.

© Jeśli prezentowane fotografie chcą Państwo wykorzystać proszę o kontakt. Zdjęcia chronione są prawem autorskim.

 

icon-car.pngKML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-Logo
Radziwiłłówka z ruinami zameczku myśliwskiego

ładowanie mapy - proszę czekać...

Radziwiłłówka z ruinami zameczku myśliwskiego 50.806369, 15.811558
Podziel się :

Szadź – gdy mróz zostaje artystą


 

m_mg_1872

 

 

 

 

 

 

Jeśli w szare listopadowe albo też w te grudniowe, mgliste dni zdobędziemy się na to aby opuścić przyduszone smogiem miasto – i jeśli przyjdzie nam do głowy aby na własne oczy sprawdzić co też dzieje się w górach, kilometr wyżej – to mamy wtedy sporą szansę ujrzeć piękno w czystej postaci. Piękno tworzone z mgieł , chmur i mrozu. To mikrokropelki wody będącej w stanie pary – jako mgła bądź chmura osadzają się na drzewach, skałach i natychmiast zamarzają tworząc kryształki lodu. Jeśli temu zjawisku sprzyja aura – gdy niskie chmury siadają na dłużej na grzbietach gór i jest mróz – wtedy to kryształki lodu pokrywają coraz grubszą warstwą gałęzie drzew – a zdarza się, że pod ciężarem rosnącej lodowej okiści łamią się konary i padają z hukiem całe drzewa. Czytaj dalej, zobacz więcej zdjęć

Podziel się :

Sosnówka Górna – dramat na drodze sprzed 90 lat. Najstarszy w Polsce pomnik przydrożny upamiętniający ofiarę wypadku samochodowego


Hedwig Krause Sosnówka - pomnik

 

 

 

 

 

 

Karkonosze i Pogórze są wciąż jeszcze usiane niewielkimi – i wydawało by się nic nie znaczącymi pomnikami przeszłości. Jednak każde z tych naznaczonych ludzką ręką i pracą kamieni zdolne jest opowiedzieć swoją historię. Przez ostanie lata często w wolnych chwilach wyruszam w poszukiwaniu kamiennych świadków minionego – czy to słupków z datami budowy leśnych dróg czy głazów i skał z inskrypcjami wykonanymi w XIX lub w początkach XX wieku przez niemieckich mieszkańców tych ziem. Fotografuję te obiekty widząc jak szybko znikają – padają łupem albo „kolekcjonerów” albo też giną pod gąsiennicami buldożerów dokonujących zrywki drzew.

Jednym z ciekawych obiektów na Karkonoskim Pogórzu jest pomnik w formie stylizowanego krzyża przy drodze jezdnej z Sosnówki Dolnej ku Borowicom.  Czytaj dalej, zobacz więcej zdjęć

Podziel się :

Góry, zioła i kwiaty. Zimowit jesienny –  piękny, groźny i pomocny


 

Zimowit jesienny fot.Krzysztof Romańczukiewicz

 

 

                                                                                  

 

Zimowit jesienny barwnym akcentem zamyka okres kwitnienia w górskim świecie. Na widok tych okazałych, różowo-liliowych kwiatów na podmokłych łąkach mamy skojarzenia z łanami kwitnących pół roku później szafranów. Zimowit jesienny to kwiat raczej podgórski i wyżynny niż lubiący wysokie góry (w Polsce najwyższym znanym stanowiskiem jest Polana Chochołowska ok. 1150 m npm) – lubi on prześwietlone zarośla i mokre ale słoneczne łąki – tam też zakwita, często masowo, łanami podobnymi jak krokus. Pojawia się na początku września i kwitnie do końca października. Spotkać go możemy także jako ozdobę ogródków.

Cała roślina (liście, kwiaty, bulwy i owoce) jest silnie trująca ( dla człowieka dawką śmiertelną jest łyżka stołowa nasion) – narażone na otrucie jest bydło i konie – lecz, co ciekawe kozy i owce są niewrażliwe na tą roślinę.  Głównym związkiem czynnym zawartym w zimowicie są alkaloidy – najbardziej znanym jest kolchicyna.

 Czytaj dalej, zobacz więcej zdjęć

Podziel się :